Żółta zupa curry z soczewicą w białej misce, udekorowana świeżymi zielonymi listkami, obok porcelanowa łyżka z zielonymi ziarnami

Żółta zupa curry

Słoneczna, pełna smaków i aromatów ze Wschodu i zdrowa! Dużo składników, a każdy dodaje swoje zalety i oddaje energię. Warto! 🙂

Żółta zupa curry różni się od dania curry jedną rzeczą: konsystencją. Zamiast gęstego sosu na warzywach dostajecie łyżkową, kremową zupę, w której żółta soczewica rozpada się i sama zagęszcza wywar, a pasta curry thai z mlekiem kokosowym dają jej kolor i głębię smaku.

Poniżej rozpisuję to, czego przepis nie mówi wprost: czym różni się żółta pasta curry od czerwonej i zielonej, w jakich proporcjach łączyć bulion z mlekiem kokosowym, w którym momencie wlać mleko, żeby się nie zwarzyło, oraz jak zupa zachowuje się w lodówce i w zamrażarce.

Żółta pasta curry, czerwona i zielona

Trzy tajskie pasty różnią się przede wszystkim rodzajem papryczek i zestawem korzeni. Żółta ma w składzie kurkumę i kolendrę, najłagodniejszy, lekko korzenny profil i najbardziej złoty kolor, dlatego pasuje do zup na mleku kokosowym. Czerwona stoi na suszonych czerwonych papryczkach i jest wyraźnie ostrzejsza. Zielona powstaje ze świeżych zielonych papryczek, bywa najostrzejsza z całej trójki i mocno pachnie trawą cytrynową oraz limonką kaffir.

W tym przepisie idą dwie łyżki pasty na cały garnek, więc jej ostrość rozkłada się w dużej objętości płynu. Jeśli macie w domu wyłącznie czerwoną, zacznijcie od jednej łyżki i dobierzcie resztę po spróbowaniu.

Pasta lubi tłuszcz, dlatego trafia na patelnię do zeszklonej cebuli i czosnku, a nie prosto do gotującego się bulionu. Rozpuszczone w maśle ghee albo w oleju kokosowym przyprawy oddają aromat, którego w samej wodzie nie oddadzą.

Dlaczego żółta soczewica rozpada się na krem

Żółta soczewica to najczęściej ziarno łuskane i przepołowione, pozbawione okrywy nasiennej. Bez łupiny nie ma czym trzymać kształtu, więc po kilkunastu minutach gotowania pęka i rozpuszcza się w wywarze, oddając mu skrobię. To ona zagęszcza zupę i dlatego przepis nie potrzebuje ani mąki, ani śmietany, ani zasmażki.

Soczewica zielona i brązowa zachowują się odwrotnie: mają twardą okrywę, po ugotowaniu zostają w całości i zupa wyjdzie z nich rzadka, z osobnymi ziarnami na dnie. Czerwona jest najbliższym zamiennikiem żółtej, rozpada się równie chętnie i gotuje odrobinę szybciej, ale przesunie kolor zupy w cieplejszy, pomarańczowy.

Żółtej soczewicy nie trzeba moczyć. Warto ją natomiast przepłukać na sitku pod zimną wodą, aż woda przestanie mętnieć: spłukujecie wtedy pył ze skrobi, przez który zupa łatwiej się pieni i przywiera do dna garnka.

Dwie trzecie szklanki suchej soczewicy to mniej więcej 130 g, a razem z batatem i dwoma ziemniakami wychodzi z tego solidny garnek na cztery porcje. Jeśli chcecie wiedzieć, ile dokładnie ma Wasza miska, policzcie ją Kalkulatorem Kalorii z AI w aplikacji Diet & Training by Ann zamiast szacować na oko.

Proporcje bulionu i mleka kokosowego

Przepis podaje 3 do 4 szklanek bulionu i jedną szklankę mleka kokosowego, czyli kokos stanowi mniej więcej jedną piątą całego płynu. W tej proporcji jest wyraźnie wyczuwalny, ale nie zagłusza pasty curry ani warzyw.

Ilość bulionu regulujcie na końcu, nie na starcie. Zacznijcie od trzech szklanek, bo soczewica wchłania płyn w trakcie gotowania, a zupa gęstnieje jeszcze przez kilkanaście minut po zdjęciu z ognia. Czwartą szklankę dolejecie wtedy, gdy okaże się za gęsta.

Rodzaj mleka też ma znaczenie. Puszka o zawartości tłuszczu w okolicach 17 do 20 procent da kremowy efekt, napój kokosowy z kartonu jest znacznie rzadszy i zupa wyjdzie z niego lżejsza. Jeśli po otwarciu puszki na wierzchu stoi zbita warstwa tłuszczu, wymieszajcie zawartość, zanim odmierzycie szklankę.

Kiedy dodać mleko kokosowe, żeby się nie zwarzyło

Mleko kokosowe wchodzi na sam koniec, po ugotowaniu soczewicy i ziemniaków, i gotuje się z zupą tylko chwilę. Anna zapisała to dokładnie w tej kolejności i warto się jej trzymać.

Powód jest mechaniczny: mleko kokosowe to emulsja tłuszczu w wodzie, którą trzyma razem niewielka ilość białka. Długie, mocne wrzenie tę emulsję rozbija, tłuszcz zbiera się w oczka na powierzchni, a reszta robi się ziarnista. Smak na tym nie traci, ale zupa przestaje wyglądać na kremową.

Zapobiegają temu trzy nawyki: zmniejszcie ogień przed wlaniem mleka, mieszajcie zupę w trakcie wlewania i nie doprowadzajcie jej ponownie do wrzenia. Odgrzewając porcję następnego dnia, postępujcie tak samo, na małym ogniu.

Ostrość: chilli, imbir i pasta curry

Ostrość ma w tej zupie trzy źródła: pastę curry, świeże chilli i imbir. Sterujecie realnie dwoma ostatnimi, bo pasta idzie do garnka na początku i jej ilości już nie cofniecie.

Chilli dodawajcie pod koniec gotowania i po odrobinie, bo kapsaicyna z każdą minutą przechodzi do płynu i zupa robi się ostrzejsza, niż była w chwili próbowania. Najwięcej kapsaicyny siedzi w białych błonkach wewnątrz strąka, nie w samych pestkach, więc to usunięcie błonek obniża ostrość najbardziej.

Imbir działa inaczej: daje ostrość ciepłą i krótką, która szybko znika z ust. Kawałek wielkości kciuka, starty na tarce i dorzucony razem z resztą przypraw, wyraźnie podbija aromat, a ostrości dokłada niewiele.

Jeśli przesadzicie, ratunkiem jest tłuszcz i skrobia, nie woda. Dodatkowa łyżka mleka kokosowego albo kilka kostek ugotowanego ziemniaka rozcieńczą ostrość skuteczniej niż dolanie bulionu.

Blendować czy zostawić kawałki

Obie wersje są poprawne i różnią się tym, co dzieje się z ziemniakami. Bez blendowania dostajecie zupę gęstą od rozpadniętej soczewicy, z wyczuwalnymi kostkami batata i ziemniaka, bliższą daniu jednogarnkowemu. Po zblendowaniu wychodzi gładki, aksamitny krem w jednolitym, złotym kolorze i to jego widzicie na zdjęciach do tego przepisu.

Jeśli blendujecie, sięgnijcie po blender ręczny i pracujcie w garnku, po zdjęciu go z ognia, a przed dodaniem świeżej kolendry. Kielichowego używajcie ostrożnie: gorąca zupa w zamkniętym dzbanku buduje ciśnienie pary, więc napełniajcie go najwyżej do połowy i zostawcie szczelinę na ujście pary.

Jest też wersja pośrednia i to ona sprawdza się najlepiej: zblendujcie mniej więcej połowę zawartości garnka, a potem wymieszajcie ją z resztą. Zupa robi się kremowa, a kawałki warzyw zostają.

Sos tamari zamiast sojowego

Tamari to japoński sos sojowy warzony bez pszenicy albo ze śladową jej ilością, podczas gdy klasyczny sos sojowy w chińskim stylu opiera się w mniej więcej połowie na pszenicy. Dlatego butelki z oznaczeniem bezglutenowe znajdziecie właśnie wśród tamari, a nie wśród zwykłych sosów sojowych.

Smakowo tamari jest ciemniejsze, gęstsze i pełniejsze, z wyraźną nutą umami i mniejszą kwasowością. W tej zupie odpowiada za głębię, której nie da ani sól, ani sama pasta curry.

Dodawajcie je na końcu, po mleku kokosowym, i solcie dopiero po nim. Tamari samo w sobie jest słone, więc łatwo przesolić zupę, gdy sól himalajska trafi do garnka wcześniej.

Bez tamari w domu najbliższym zamiennikiem jest zwykły sos sojowy w tej samej ilości, a zupełnie bez soi: dwie łyżki soku z limonki i szczypta soli. Takich podmian w całym tygodniowym menu zrobicie więcej, bo w aplikacji wymienicie składnik albo cały posiłek jednym kliknięciem, razem z wersjami bezglutenowymi i roślinnymi.

Przechowywanie i mrożenie

W zamkniętym pojemniku w lodówce zupa wytrzymuje trzy do czterech dni i z każdym dniem gęstnieje, bo soczewica dalej wiąże płyn. Przed odgrzaniem rozcieńczcie ją bulionem albo wodą i podgrzewajcie na małym ogniu, mieszając.

Do mrożenia nadaje się dobrze, choć mleko kokosowe po rozmrożeniu potrafi się rozwarstwić. Porcje zamrażajcie płasko w woreczkach albo w pojemnikach z zapasem miejsca, rozmrażajcie w lodówce przez noc, a po podgrzaniu energicznie wymieszajcie trzepaczką, żeby emulsja wróciła.

Świeże dodatki trzymajcie osobno. Kolendra, chilli i sok z limonki idą na talerz w chwili podania, bo ich aromat znika przy każdym kolejnym odgrzewaniu.

Jeden garnek na kilka dni to najprostszy sposób, żeby nie wypaść z rytmu w środku tygodnia. Jeśli chcecie, żeby takie obiady układały się same, sprawdźcie jadłospisy w aplikacji Diet & Training by Ann: dostajecie plan na każdy dzień, listę zakupów i passę, która pokazuje, ile dni z rzędu udało się domknąć.

Sposób przygotowania

  1. Poddusiłam na maśle cebulę i czosnek – około 5 minut.
  2. Dodałam pastę curry oraz kurkumę i dusiłam jeszcze chwilę.
  3. Do garnka z bulionem dorzuciłam soczewicę i ziemniaki, doprowadziłam do wrzenia.
  4. Gotowałam na małym ogniu przez 20 minut.
  5. Dodałam mleko kokosowe i gotowałam chwilkę.
  6. Dodałam resztę przypraw i sos tamari.

Na zdrowie! 🙂

Żółta zupa curry z soczewicą w białej misce, udekorowana świeżymi zielonymi listkami, obok porcelanowa łyżka z zielonymi ziarnami
Anna Lewandowska

Żółta zupa curry

Kremowa zupa curry z żółtej soczewicy z tajską pastą curry, batatem, ziemniakami i mlekiem kokosowym, doprawiona kurkumą, imbirem, chilli i sosem tamari.
Czas przygotowania 15 minuty
Czas gotowania 30 minuty
Łączny czas 45 minuty
Porcje: 4 porcje
Rodzaj: Obiad, Zupa
Kuchnia: Tajska
Kalorie: 340

Składniki
  

  • 1 łyżeczka masła ghee lub oleju kokosowego
  • 1 mała drobno posiekana cebula
  • 1 wyciśnięty przez praskę ząbek czosnku
  • 2 łyżki pasty curry thai
  • 1 średni słodki ziemniak - pokrojony w kostkę
  • 2 małe ziemniaki pokrojone w kostkę
  • 2/3 szklanki żółtej soczewicy
  • 3-4 szklanki bulionu warzywnego lub mięsnego
  • 1 szklanka mleka kokosowego
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • do smaku sól himalajska
  • do smaku pieprz czarny
  • do smaku kolendra świeża
  • do smaku chilli
  • do smaku imbir
  • do smaku sos tamari

Method
 

  1. Poddusiłam na maśle cebulę i czosnek - około 5 minut.
    Żółta zupa curry z soczewicą w białej misce, udekorowana świeżymi zielonymi listkami, obok porcelanowa łyżka z zielonymi ziarnami
  2. Dodałam pastę curry oraz kurkumę i dusiłam jeszcze chwilę.
    Żółta zupa curry z soczewicą w białej misce, udekorowana świeżymi zielonymi listkami, obok porcelanowa łyżka z zielonymi ziarnami
  3. Do garnka z bulionem dorzuciłam soczewicę i ziemniaki, doprowadziłam do wrzenia.
    Żółta zupa curry z soczewicą w białej misce, udekorowana świeżymi zielonymi listkami, obok porcelanowa łyżka z zielonymi ziarnami
  4. Gotowałam na małym ogniu przez 20 minut.
    Żółta zupa curry z soczewicą w białej misce, udekorowana świeżymi zielonymi listkami, obok porcelanowa łyżka z zielonymi ziarnami
  5. Dodałam mleko kokosowe i gotowałam chwilkę.
    Żółta zupa curry z soczewicą w białej misce, udekorowana świeżymi zielonymi listkami, obok porcelanowa łyżka z zielonymi ziarnami
  6. Dodałam resztę przypraw i sos tamari.
    Żółta zupa curry z soczewicą w białej misce, udekorowana świeżymi zielonymi listkami, obok porcelanowa łyżka z zielonymi ziarnami

Uwagi

Czasy, liczba porcji i wartości odżywcze orientacyjne. Kaloryczność zależy przede wszystkim od zawartości tłuszczu w mleku kokosowym oraz od tego, ile bulionu realnie trafi do garnka.

Najczęstsze pytania o żółtą zupę curry

Czym różni się żółta pasta curry od czerwonej i zielonej?

Rodzajem papryczek i przypraw. Żółta ma w składzie kurkumę i kolendrę, jest najłagodniejsza i daje złoty kolor, dlatego pasuje do zup na mleku kokosowym. Czerwona opiera się na suszonych czerwonych papryczkach i jest ostrzejsza. Zielona powstaje ze świeżych zielonych papryczek, bywa najostrzejsza i mocno pachnie trawą cytrynową oraz limonką kaffir.

Czy żółtą soczewicę trzeba moczyć przed gotowaniem?

Nie trzeba. Żółta soczewica jest łuskana i przepołowiona, więc mięknie w kilkanaście minut i sama rozpada się na krem. Warto ją tylko przepłukać na sitku pod zimną wodą, aż woda przestanie mętnieć, bo spłukuje to pył ze skrobi, przez który zupa pieni się i przywiera do dna. Przepisy na roślinne obiady z soczewicą i gotową listę zakupów znajdziecie w aplikacji Diet & Training by Ann.

Jak nie zwarzyć mleka kokosowego w zupie curry?

Wlejcie je na końcu, po ugotowaniu soczewicy i warzyw, i gotujcie tylko chwilę. Mleko kokosowe jest emulsją tłuszczu w wodzie, którą długie wrzenie rozbija: tłuszcz zbiera się w oczka, a reszta robi się ziarnista. Zmniejszcie ogień przed wlaniem, mieszajcie w trakcie i nie doprowadzajcie zupy ponownie do wrzenia.

Czym zastąpić sos tamari w zupie curry?

Zwykłym sosem sojowym w tej samej ilości. Tamari jest warzone bez pszenicy albo ze śladową jej ilością, jest ciemniejsze i mniej kwaśne, ale rolę wyrazistego, słonego finiszu sos sojowy przejmie bez problemu. Wersja zupełnie bez soi to dwie łyżki soku z limonki i szczypta soli.

Czy żółtą zupę curry można zamrozić?

Tak. W lodówce wytrzymuje trzy do czterech dni, a zamrożona dłużej, choć mleko kokosowe po rozmrożeniu potrafi się rozwarstwić. Rozmrażajcie ją w lodówce przez noc i po podgrzaniu wymieszajcie energicznie trzepaczką, żeby emulsja wróciła. Kolendrę, chilli i sok z limonki dodawajcie dopiero na talerzu.

Jeden dobry obiad zmienia dzień, a powtarzalny plan zmienia formę. Dołączcie do ponad 3,8 miliona osób, które korzystają z aplikacji Diet & Training by Ann, i sprawdźcie, jak jadłospisy, treningi i Balans układają się w jeden tydzień.

Komentarze 14 komentarzy

Dołącz do dyskusji…

Ocena Przepisu




Komentarz jest wymagany

Podpis jest wymagany

Zamiast znaków zapytania,powinny być emocji! nie wiem, dlaczego się tak wygenerowano!

Jestem tu pierwszy raz. Warto. Droga Aniu – proszę o więcej przepisów dla ludzi z „popsutym” kręgosłupem (jak ja). To niestety wina siedzenia przy kompie. Pozdrawiam

Czekałam na taką właśnie jesienno-zimową zupę 🙂 Kiedyś próbowałam podobnej z podduszaną czerwoną cebulą i dodatkiem liścia laurowego, potem zgubiłam przepis i próbowałam odtworzyć. Ten który zamieściłaś jest super, dziękuję 🙂

Właśnie zaczynam sezon na zupy po dość długiej przerwie. Dzisiaj gotuję zupę carry z tego przepisu i jestem bardzo ciekawa jak będzie smakowała 🙂

Aniu czy Ty używasz może urządzenia Termomix? Czy Twoje przepisy można przyrządzać w nim?Czy może pojawią się przepisy, żeby użyć termomix’a?
Pozdrawiam

czasami używam, chocby do koktajli czy wyrabiania ciast słodkich jak i ciasto na chleb 🙂
jak najbardziej moje przepisy można wykonywać w termomixie – zupy kre, koktajle, dania na parze, ciasta, chleb, ciasteczka, kulki mocy, power batony itp.
Pozdrawiam

Na taką odpowiedź liczyłam 😉
Najnowszą książkę już mam, więc przyszedł czas na pichcenie!
Dzięki za motywację,pomoc w poznaniu siebie i zmienianie się na lepsze :-* super bąbeczka z Ciebie ????

Przepraszam, miało być super babeczka 😉

mmmm… Pysznie to wygląda! Moja ulubiona wersja curry to danie Panang – z kaffirem i groszkiem cukrowym – pycha! Muszę zrobić.. 🙂