Anna Lewandowska je truskawkę, w drugiej ręce trzyma miskę z truskawkami i borówkami

“Ukryte” kalorie

Dbacie o swoje odżywianie, regularnie się ruszacie, chcecie zredukować masę ciała, ale “coś” nadal staje Wam na drodze do celu? Jesteście w punkcie wyjścia mimo ogromnych starań? Przeczytajcie mój dzisiejszy wpis. Być może przyczyną problemu są właśnie “ukryte” kalorie!

Bilans przede wszystkim

Znacie powiedzenie, które mówi o tym, że mimo iż nie liczysz kalorii — kalorie wciąż się liczą? Teoria bilansu energetycznego to podstawa skutecznej redukcji. Jeśli chcecie zmniejszyć swoją masę ciała, musicie wydatkować więcej energii w ciągu dnia, niż dostarczacie swojemu organizmowi wraz z pożywieniem. Można to osiągnąć na różne sposoby: zwiększając poziom codziennej aktywności fizycznej, włączając regularne treningi, redukując kaloryczność diety. I właśnie na tym ostatnim punkcie chciałabym się dzisiaj skupić.

Jeśli nie wiecie, jak sprawdzić swój realny rachunek, wyręczy Was narzędzie: Kalkulator Kalorii z AI w aplikacji Diet & Training by Ann szacuje kaloryczność i makroskładniki posiłku w kilka sekund.

Pułapki kaloryczne

Wiele osób zaczyna zmieniać nawyki żywieniowe bez liczenia kalorii: zwracając uwagę na jakość wybieranych produktów, ich skład, wartość odżywczą posiłków, ich liczbę i porę spożycia. W ten sposób również możecie doprowadzić do redukcji masy ciała, jeśli uda Wam się uzyskać deficyt kaloryczny (np. jeśli zamienicie smażony kotlet schabowy na pieczonego kurczaka bez dodatku tłuszczu — uzyskacie zdecydowanie niższą kaloryczność posiłku).

Bardzo często słyszę jednak, że staracie się jeść naprawdę zdrowo, wybierać odżywcze produkty, a mimo to nie obserwujecie zmian na wadze, a czasem nawet — ulega ona zwiększeniu. Czy w takiej sytuacji trzeba zawsze przejść do skrupulatnego liczenia kalorii? W pierwszej kolejności zachęcam Was do zwrócenia uwagi na “pułapki kaloryczne”, w które bardzo często dajemy się złapać.

Niepozorne napoje

Napoje są jednymi z najbardziej zwodniczych źródeł „ukrytych” kalorii. Weźmy na przykład niewinną latte z ulubionej kawiarni. To, co może wydawać się prostym pobudzeniem, zawiera znaczną dawkę kalorii pochodzących z mleka i cukru. Słodzona, smakowa latte może zawierać nawet około 500 kcal! Czyli tyle, co pełnowartościowe śniadanie! Jeszcze gorzej jest z napojami alkoholowymi. Łatwo wypić kilka drinków, które bardzo często zawierają nie tylko alkohol, ale i słodkie syropy.

Problem z płynnymi kaloriami polega na tym, że nie wyzwalają one takich samych sygnałów sytości, jak pokarmy stałe. Łatwo jest spożywać kalorie w płynie, nie zdając sobie sprawy, ile energii dostarczamy do organizmu. Warto na co dzień wybierać przede wszystkim wodę, a na inne napoje decydować się jedynie okazjonalnie.

Niewielki dodatek — sos

Chociaż dodają smaku naszym posiłkom, gotowe sosy mogą również dodać znaczną ilość kalorii, bez naszej świadomości. Decydujecie się w restauracji na sałatkę, aby zadbać o lekką kolację? Poproście o podanie sosu w osobnym naczyniu. Czasami sam dressing zawiera bowiem więcej kcal niż cała sałatka! Przygotowując dressingi w domu najlepiej odmierzyć porcję oliwy lub oleju łyżką — dzięki temu mamy kontrolę nad używaną ilością. A jeśli wybieracie gotowe sosy ze sklepowej półki, zawsze czytajcie etykiety i zwróćcie uwagę, że wielkość 1 porcji podana przez producenta rzadko kiedy odpowiada tej, którą naprawdę spożywamy.

Odmierzanie na oko jest tu największym wrogiem. Jeśli wolicie mieć porcje policzone z góry, jadłospisy w aplikacji Diet & Training by Ann podają gramatury każdego składnika, razem z dressingami i dodatkami.

Zwodnicze nazwy

“Wege”, “light”, “bez cukru”…? Te napisy znajdziecie na wielu produktach, jednak nigdy nie powinien to być dla Was wyznacznik ich wartości odżywczej. Producenci bardzo często wykorzystują ten zabieg, aby nakłonić nas do zakupu. Przykładem jest rosnąca popularność produktów wegetariańskich i wegańskich. Bardzo często są to produkty wysokoprzetworzone, zawierające znaczące ilości tłuszczów. Tutaj również zachęcam Was do uważnego czytania etykiet — przeanalizujcie skład produktu, tabelę wartości odżywczych i na tej podstawie dokonajcie wyboru.

Jak wyłapać ukryte kalorie na co dzień

Zebrałam dla Was najprostsze kroki, od których warto zacząć:

  1. Bazujcie na wodzie, a słodzone napoje i alkohol traktujcie okazjonalnie.
  2. W restauracji proście o sos w osobnym naczyniu.
  3. Oliwę i olej do dressingu odmierzajcie łyżką, zamiast lać prosto z butelki.
  4. Czytajcie skład i tabelę wartości odżywczych, a nie hasła z przodu opakowania.
  5. Sprawdzajcie, ile waży 1 porcja podana przez producenta, i porównajcie ją z tym, co realnie nakładacie na talerz.

Największą różnicę robi powtarzalność tych kroków. W aplikacji pilnuje jej passa, czyli licznik kolejnych dni, w których domykacie swój plan. Sprawdźcie, jak działa passa w Diet & Training by Ann.

Zarządzanie „ukrytymi” kaloriami może być przełomem w dbaniu o zdrowe odżywianie. Chodzi o uświadomienie sobie, że czasami to, czego nie widzimy — ma ogromne znaczenie. Liczenie kalorii nie jest jedyną drogą do skutecznej redukcji, ale trzeba mieć na uwadze, że kalorie zawsze się liczą 🙂

Najczęstsze pytania o ukryte kalorie

Czym są ukryte kalorie?

Ukryte kalorie to energia, której nie zauważamy, bo nie pochodzi z głównego składnika posiłku. W tym wpisie Anna wymienia trzy takie pułapki: niepozorne napoje, gotowe sosy i dressingi oraz produkty wybierane po napisie na opakowaniu, na przykład „light”, „wege” czy „bez cukru”.

Ile kalorii ma słodzona latte z kawiarni?

Anna podaje, że słodzona, smakowa latte może zawierać nawet około 500 kcal, czyli tyle, co pełnowartościowe śniadanie. Zwraca też uwagę, że płynne kalorie nie wyzwalają takich samych sygnałów sytości jak pokarmy stałe, więc łatwo je przeoczyć.

Czy sos do sałatki może mieć więcej kalorii niż sama sałatka?

Według tego wpisu tak: czasami sam dressing zawiera więcej kcal niż cała sałatka. Anna radzi prosić w restauracji o sos w osobnym naczyniu, a w domu odmierzać oliwę lub olej łyżką, żeby mieć kontrolę nad używaną ilością.

Czy produkty „light”, „wege” i „bez cukru” są mniej kaloryczne?

Niekoniecznie. Anna pisze, że napis z przodu opakowania nigdy nie powinien być wyznacznikiem wartości odżywczej produktu, a artykuły wegetariańskie i wegańskie bywają wysokoprzetworzone i zawierają znaczące ilości tłuszczów. Wybór warto opierać na składzie i tabeli wartości odżywczych.

Czy trzeba liczyć kalorie, żeby schudnąć?

Nie zawsze. W tym wpisie Anna przypomina, że liczenie kalorii nie jest jedyną drogą do skutecznej redukcji, ale bilans energetyczny obowiązuje niezależnie od tego, czy go liczycie. Na start wystarczy wyłapać pułapki kaloryczne: płynne kalorie, sosy i produkty wybierane po haśle z opakowania. Jeśli wolicie mieć konkretną liczbę pod ręką, Kalkulator Kalorii z AI w aplikacji Diet & Training by Ann policzy kalorie i makroskładniki posiłku w kilka sekund.

Dołączcie do ponad 3,8 miliona osób, które jedzą i trenują świadomie z aplikacją Diet & Training by Ann.

Komentarze Brak komentarzy

Dołącz do dyskusji…

Komentarz jest wymagany

Podpis jest wymagany