Krem z marchwi z czekoladą na zimne dni
Jesienią bardzo często słyszymy o spadku lub braku mocy, energii i radości. Dni staja się coraz krótsze, temperatury coraz niższe. A my? szukamy sposobów na rozgrzanie i poprawienie nastroju.
To ja zaproponuję coś co rozgrzeje, a poprzez dodatek czekolady, mam nadzieje, że spowoduje również uśmiech na twarzy 🙂 Co powiesz na połączenie zupy/kremu z marchwi wraz z gorzką czekoladą?:) Wraz z rozgrzewającymi rozgrzewającymi przyprawami jest idealna na podczas aktualnej pogody za oknem.
Sposób przygotowania
- Pokroiłam w drobną kostkę cebulę , czosnek wycisnęłam przez praskę, a imbir starłam na tarce. Wszystko poddusiłam na patelni z maśle ghee.
- Następnie obrałam i pokroiłam marchew i dorzuciłam na patelnię. Po 5 minutach dolałam bulion, dodałam przyprawy oraz cukier kokosowy. Gotowałam, aż marchew zmięknie.
- Wszystkie składniki zblendowałam – w zależności od tego jaką konsystencję chcesz uzyskać, dolej lub odlej wodę.
- Na koniec starłam czekoladę i wraz z prażonym na patelni słonecznikiem posypałam nią zupę.

Dlaczego czekolada pasuje do marchwi
Połączenie brzmi dziwnie tylko do pierwszej łyżki. Marchew po dłuższym gotowaniu robi się wyraźnie słodka, a gorzka czekolada tę słodycz przycina i dokłada jej głębi, zamiast układać na wierzchu kolejną warstwę cukru. Kakao niesie nutę ziemistą i lekko paloną, tę samą, którą czujesz w marchwi duszonej albo pieczonej, więc oba smaki spotykają się w połowie drogi.
Ten sam mechanizm działa w kuchni meksykańskiej, gdzie gorzka czekolada trafia do wytrawnego sosu mole razem z chili i przyprawami korzennymi. Tutaj rolę chili gra pieprz cayenne, a cynamon i kurkuma dokładają ciepła. Czekolada spina te smaki i sprawia, że zupa wydaje się gęstsza i bardziej aksamitna, choć nie ma w niej ani śmietany, ani mleka.
Ile czekolady dodać, żeby nie zdominowała
W przepisie idzie sześć kostek, czyli mniej więcej 30 gramów na cały garnek. Tyle wystarcza na wyraźny akcent, a jednocześnie nie zamienia obiadu w deser. Jeśli robisz to danie pierwszy raz, zetrzyj cztery kostki, spróbuj i dopiero potem zdecyduj o reszcie.
Ważny jest też moment. Czekolada idzie na wierzch, starta na tarce tuż przed podaniem, i rozpuszcza się dopiero w gorącej zupie na talerzu. Dzięki temu każdy dostaje swoją porcję, a smak marchwi i smak kakao czuć osobno. Jeśli wolisz efekt bardziej jednolity, wrzuć kostki do garnka przed blendowaniem, ale licz się z tym, że zupa zrobi się ciemniejsza i straci pomarańczowy kolor.
Trzydzieści gramów czekolady i łyżka masła ghee potrafią sporo dołożyć do talerza, choć na oko wyglądają niewinnie. Jeśli pilnujesz kaloryczności, w aplikacji Diet & Training by Ann policzysz taką porcję Kalkulatorem Kalorii z AI: robisz zdjęcie talerza i dostajesz szacunek kalorii oraz makroskładników, bez ważenia każdego składnika osobno.
Jaką czekoladę wybrać
W przepisie jest gorzka czekolada i to jedyny wybór, który tu naprawdę działa. Mleczna wniesie do zupy dużo cukru i tłuszczu mlecznego, przez co całość zrobi się mdła i słodka jak krem do naleśników. Biała nie ma kakao w ogóle, więc nie da tej gorzkiej przeciwwagi, po którą sięgamy.
Procent kakao nie jest w przepisie doprecyzowany, więc masz pole manewru. Tabliczka w okolicach 70 procent to bezpieczny środek: gorzka wyraźnie, ale bez ściągania ust. Powyżej 85 procent smak robi się ostry i łatwo przykryje marchew. Poniżej 60 procent czekolada zaczyna zupę dosładzać, a ta ma już w składzie cukier kokosowy.
Zajrzyj też do składu tabliczki. Im jest krótszy, tym lepiej czekolada się zachowa: miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy i cukier w zupełności wystarczą. Tabliczki z dodatkiem tłuszczów roślinnych rozpuszczają się nierówno i potrafią zostawić na powierzchni zupy tłustą warstewkę.
Jak uzyskać aksamitną konsystencję
Zupa ma być gęsta na tyle, żeby starta czekolada utrzymała się chwilę na powierzchni, zanim zacznie spływać. Trzy szklanki bulionu na 700 gramów marchwi dają konsystencję raczej rzadką, więc jeśli lubisz gęściej, zblenduj najpierw warzywa z połową płynu, a resztę dolewaj po łyżce.
Blender kielichowy poradzi sobie gładziej niż ręczny, bo tnie szybciej i napowietrza masę. Marchew musi być przy tym naprawdę miękka: ma rozpadać się pod widelcem, nie tylko dawać się przekroić. Jeśli mimo blendowania czujesz na języku włókna, przetrzyj zupę przez sitko. To pięć minut pracy, a różnica jest wyraźna.
Gdy krem wyjdzie za rzadki, nie ratuj go mąką. Wystarczy pogotować go kilka minut bez przykrycia albo dorzucić kawałek ugotowanej marchwi i zblendować jeszcze raz.
Z czym podać
Prażony słonecznik z przepisu robi więcej niż dekorację: daje chrupnięcie, którego gładka zupa sama z siebie nie ma. Podobnie zadziałają pestki dyni, posiekane orzechy laskowe albo grzanki z chleba na zakwasie natarte czosnkiem.
Jeśli chcesz złagodzić pieprz cayenne, zawiruj po wierzchu łyżkę gęstego mleczka kokosowego albo jogurtu. Kilka listków świeżej kolendry lub natki doda świeżości, a plasterek pomarańczy obok talerza podkreśli słodycz marchwi. Do sytego obiadu dorzuć kromkę pieczywa pełnoziarnistego albo garść ciecierzycy uprażonej z przyprawami, żeby zupa dała więcej białka.
Krem z marchwi z czekoladą wpisuje się w jadłospis jako obiad albo lekka kolacja. W aplikacji Diet & Training by Ann masz gotowe jadłospisy na każdy dzień z tysiącami przepisów, a jeśli któryś posiłek Ci nie pasuje, wymieniasz go na inny o zbliżonej kaloryczności jednym kliknięciem.
Zamienniki i wersja roślinna
Danie jest o krok od wersji w pełni roślinnej. Masło ghee zamień na olej kokosowy albo oliwę, a bulion warzywny i tak jest już bezmięsny. Zostaje czekolada: część gorzkich tabliczek zawiera mleko w proszku, więc jeśli robisz zupę dla kogoś na diecie bezmlecznej, sprawdź skład albo sięgnij po tabliczkę oznaczoną jako wegańska.
Cukier kokosowy możesz pominąć, gdy marchew jest młoda i sama w sobie słodka, albo zastąpić go łyżeczką syropu klonowego. Imbir świeży najlepiej zetrzeć na drobnych oczkach, ale w awaryjnej sytuacji pół łyżeczki suszonego też zadziała, tyle że łagodniej. Pieprz cayenne bez problemu wymienisz na szczyptę ostrej papryki albo chili w płatkach.
Przechowywanie
Zupa wytrzyma w lodówce trzy dni w zamkniętym pojemniku, a drugiego dnia smakuje nawet lepiej, bo przyprawy zdążą się przegryźć. Czekoladę i słonecznik trzymaj osobno i sypuj dopiero na gorący talerz, inaczej rozpuszczą się w masie i przestaną cokolwiek wnosić.
Do zamrażarki nadaje się bez zastrzeżeń. Przelej ją do porcjowych pojemników, zostaw dwa centymetry luzu na rozszerzanie i trzymaj do trzech miesięcy. Rozmrażaj powoli w lodówce, a potem podgrzewaj na małym ogniu i mieszaj, bo zblendowane warzywa lubią przywierać do dna.
Garnek takiej zupy to naturalny kandydat na dwa albo trzy posiłki z rzędu, jeśli gotujesz z wyprzedzeniem. W aplikacji Diet & Training by Ann do jadłospisu dostajesz gotową listę zakupów, a passa pilnuje regularności wtedy, gdy tydzień robi się zbyt zajęty na gotowanie.

Krem z marchwi z czekoladą
Składniki
Method
- Pokroiłam w drobną kostkę cebulę , czosnek wycisnęłam przez praskę, a imbir starłam na tarce. Wszystko poddusiłam na patelni z maśle ghee.

- Następnie obrałam i pokroiłam marchew i dorzuciłam na patelnię. Po 5 minutach dolałam bulion, dodałam przyprawy oraz cukier kokosowy. Gotowałam, aż marchew zmięknie.

- Wszystkie składniki zblendowałam - w zależności od tego jaką konsystencję chcesz uzyskać, dolej lub odlej wodę.

- Na koniec starłam czekoladę i wraz z prażonym na patelni słonecznikiem posypałam nią zupę.

Uwagi
Najczęstsze pytania o krem z marchwi z czekoladą
Tak, pod warunkiem że jest gorzka. Marchew po ugotowaniu robi się wyraźnie słodka, a kakao tę słodycz przycina i dokłada jej głębi. Podobnie zachowuje się gorzka czekolada w meksykańskim sosie mole, gdzie łączy się z chili i przyprawami korzennymi. W tej zupie towarzyszą jej pieprz cayenne, cynamon i kurkuma.
Sześć kostek, czyli mniej więcej 30 gramów na cały garnek. Tyle wystarcza na wyraźny akcent i nie zamienia obiadu w deser. Za pierwszym razem zetrzyj cztery kostki, spróbuj i dopiero potem zdecyduj o reszcie.
Gorzka, najlepiej w okolicach 70 procent kakao. Powyżej 85 procent smak robi się ostry i przykrywa marchew, a poniżej 60 procent czekolada zaczyna zupę dosładzać, choć ta ma już w składzie cukier kokosowy. Mleczna i biała odpadają, bo wnoszą cukier zamiast gorzkiej przeciwwagi.
Masło ghee zamień na olej kokosowy albo oliwę, bo bulion warzywny jest już bezmięsny. Sprawdź też skład czekolady: część gorzkich tabliczek zawiera mleko w proszku, więc do wersji bezmlecznej wybierz tabliczkę oznaczoną jako wegańska. Gotowe jadłospisy w wersji wege i bezmlecznej wybierzesz na starcie w aplikacji Diet & Training by Ann.
W lodówce wytrzyma trzy dni w zamkniętym pojemniku, a drugiego dnia smakuje nawet lepiej, bo przyprawy zdążą się przegryźć. Czekoladę i słonecznik trzymaj osobno i sypuj dopiero na gorący talerz. Zupę można też zamrozić na trzy miesiące i rozmrażać powoli w lodówce.
Jeden garnek zupy zajmuje pół godziny, a cały tydzień jedzenia to już decyzja za decyzją. Jeśli chcesz mieć je poukładane zamiast wymyślać obiad w biegu, dołączcie do ponad 3,8 miliona osób, które korzystają z aplikacji Diet & Training by Ann.
Kup
Komentarze 11 komentarzy
Dołącz do dyskusji…
Hejka:) Na ile to porcji?
I ja dzisiaj ją zrobiłam 🙂 powiem Ci szczerze, że bałam się połączenia tych składników. Nie lubię imbiru, ale w tej zupie smaki tak się łączą, że nawet go nie czuć. Pycha 🙂
Nie lubie zbytnio gotowanej marchewki, ale w tej formie przeszla 😉
Dzisiaj gotowalam, bardzo smaczna, troszke pikantna rozgrzewajaca zupka, polecam 🙂
Aniu.tak z innej beczki. Dlaczego jeszcze nie znalazłam u Ciebie przepisu na jakiś wypasiony zdrowy tort? W grudniu mam urodziny więc proszę o prezent 😉
o podpinam się pod Pani pytanie:)
Slina Cieknie… ?????
Jest Pani niezwykle nowatorska. I szuka Pani coraz to nowych i nowych przepisów. Należy się Pani każde dobre słowo. Gdyż Pani blog z jednej strony może być inspiracją a z drugiej cennym źródłem informacji. Powyższy przepis łączy coś co raczej nie można łączyć. Ale Pani mimo to się udało. I połączenie wyszło jak najbardziej pozytywnie. Nasuwają się dwa słowa. Gratuluję i pozdrawiam.
Pani Aniu,
Czy można jednocześnie zażywać RHODIOLA i ŻEŃ- SZEŃ?
Kurczę, Aniu rewelacja! Tylko może, pomyślałabyś nad utworzeniem opcji „Drukuj przepis” na stronie? 🙂 Byłoby rewelacyjnie! Pozdrawiam ciepło!
Na zimne dni:)) tak będzie lepiej 🙂