Komosa ryżowa z ananasem
Doskonały posiłek do lunchboxa! Sprawdzi się jako drugie śniadanie między zajęciami, na krótkiej przerwie w pracy i w podróży. Produkty długo zachowują świeżość i na pewno Cię nasycą.
Cała robota to ugotowanie ziarna i pokrojenie warzyw, więc sałatka powstaje w kilkanaście minut. O smaku decydują trzy rzeczy: dokładne wypłukanie komosy przed gotowaniem, drobne pokrojenie surowych warzyw i sos, który trafia na wierzch dopiero na końcu. Poniżej rozpisuję każdą z nich, razem z wersją do słoika i zasadami przechowywania.
Jak ugotować komosę ryżową, żeby nie była gorzka
Za gorzki posmak odpowiada saponina, naturalna powłoka pokrywająca ziarna. Jest rozpuszczalna w wodzie, więc wystarczy komosę wypłukać, a problem znika. To najczęstszy powód, dla którego ktoś próbuje komosy raz i już do niej nie wraca.
Przesypcie ziarno na gęste sitko i płuczcie pod zimną, bieżącą wodą przez mniej więcej minutę, przecierając je dłonią. Na początku woda się pieni, a pod koniec spływa czysta i to jest sygnał, że można kończyć. Róbcie to zawsze, nawet gdy opakowanie deklaruje ziarno wstępnie płukane, bo resztki saponiny zwykle zostają.
Po płukaniu odsączcie komosę porządnie, żeby nie wniosła do garnka dodatkowej wody. Jeśli lubicie mocniejszy, orzechowy smak, przez dwie minuty podsuszcie mokre ziarno na suchej patelni, aż zacznie pachnieć i trzeszczeć, i dopiero wtedy zalejcie wodą.
Proporcje wody i czas gotowania
Instrukcja z opakowania jest punktem wyjścia, bo producenci różnią się proporcjami, ale klasyczny przelicznik to jedna część komosy na dwie części wody. Przy 50 g suchego ziarna wychodzi około 100 ml wody i mniej więcej 150 g ugotowanej komosy, czyli jedna solidna porcja sałatki.
Gotujcie pod przykryciem na małym ogniu 12 do 15 minut, aż ziarna wchłoną wodę i pokażą charakterystyczne, wykręcone kiełki. Potem zdejmijcie garnek z palnika i zostawcie pod przykrywką na kolejne 5 minut, a na koniec rozluźnijcie ziarno widelcem, nie łyżką.
Do sałatki gotujcie komosę odrobinę krócej niż na ciepłe danie, żeby ziarna zostały sprężyste. Rozsypcie je potem cienką warstwą na talerzu albo blasze i pozwólcie ostygnąć. Ciepła komosa zamknięta w misce paruje we własnym sosie i skleja się w zbitą masę, a wtedy sałatka traci sypkość.
Ananas świeży czy z puszki
Świeży ananas trzyma formę: kostki zostają twarde i wyraźne nawet po polaniu sosem. Jest mniej słodki niż wersja z puszki i bardziej kwaskowy, przez co lepiej kontrastuje z oliwą i miodem. Wybierajcie owoc, którego liście dają się wyciągnąć z korony bez szarpania.
Ananas z puszki w syropie jest wyraźnie słodszy i mokry. Jeśli go używacie, odsączcie go na sitku i osuszcie papierowym ręcznikiem, w przeciwnym razie syrop rozcieńczy sos i sałatka zrobi się wodnista. Zmniejszcie wtedy też ilość miodu w sosie, bo słodyczy będzie pod dostatkiem. Wersja w zalewie z własnego soku jest bliższa świeżemu owocowi.
Niezależnie od wyboru: ananas kroi się jako ostatni i dorzuca na wierzch tuż przed jedzeniem, bo z czasem puszcza sok. Anna kroi go bardzo drobno i to ma sens, bo w każdej łyżce sałatki trafia się wtedy odrobina owocu.
Sos miodowo-cytrynowy z curry
Sos składa się z czterech łyżek oliwy z oliwek, łyżki miodu, kilku kropel soku z cytryny oraz szczypty soli morskiej, tymianku, czarnego pieprzu i curry. Kolejność łączenia zmienia efekt: najpierw rozetrzyjcie miód z sokiem z cytryny i przyprawami, a dopiero potem, cienkim strumieniem, wlewajcie oliwę, mieszając. Powstanie gładka emulsja zamiast oliwy pływającej po wierzchu.
Curry w proszku lubi zbijać się w grudki, więc rozprowadźcie je najpierw w łyżce oliwy. Możecie też podgrzać tę łyżkę przez kilkanaście sekund w rondelku, żeby przyprawa oddała aromat, i ostudzić przed połączeniem z resztą.
Najwygodniej robi się to w zakręcanym słoiku: wszystko do środka, zakręcić, wstrząsnąć kilkanaście razy. Sos przygotowany dzień wcześniej też jest w porządku, oliwa w lodówce gęstnieje, więc wyjmijcie go kwadrans przed użyciem.
To zarazem najbardziej kaloryczny element całego dania. Jeśli pilnujecie makroskładników, policzcie porcję Kalkulatorem Kalorii z AI w aplikacji Diet & Training by Ann, zamiast szacować na oko, ile sosu naprawdę trafiło na sałatkę.
Czosnek, por i seler naciowy
Czosnek w tej sałatce jest surowy, więc siekajcie go naprawdę drobno albo zetrzyjcie na tarce. Jeszcze lepiej rozetrzeć go szczyptą soli morskiej i dodać od razu do sosu: kwas z cytryny wygładza ostrość, a smak rozkłada się równo po całym daniu zamiast atakować w jednym kęsie.
Z pora bierzemy wyłącznie białą część, bo zielona jest twarda i wyraźnie ostrzejsza. Pokrójcie go w cienkie półplasterki i rozdzielcie palcami na pojedyncze łuski. Jeśli surowa cebulowa nuta Wam przeszkadza, zalejcie plasterki na pięć minut zimną wodą z odrobiną soku z cytryny i odsączcie.
Seler naciowy ma włókna biegnące wzdłuż łodygi, które w drobnej kostce potrafią być nieprzyjemne. Zdejmijcie je obieraczką jednym ruchem od góry do dołu, a dopiero potem krójcie. Rzodkiewki tnijcie w cienkie plastry, najlepiej mandoliną, bo grube kawałki dominują chrupkością nad resztą.
Kiedy dodać kolendrę
Kolendra idzie na sam koniec, po sosie i tuż przed jedzeniem. Jej aromat niosą lotne olejki, które ulatniają się szybko, a posiekane wcześniej listki ciemnieją i robią się śliskie. Siekajcie ostrym nożem, jednym zdecydowanym ruchem, bo miażdżenie tępą klingą wyciska z liści sok.
Łodyżki kolendry nie są odpadem. Są bardziej aromatyczne niż listki i wystarczy pokroić je bardzo drobno, żeby zniknęły w sałatce.
Kolendra dzieli ludzi jak mało która roślina i część osób wyczuwa w niej mydlaną nutę. Jeśli tak macie, wymieńcie ją na natkę pietruszki, bazylię albo miętę, która świetnie gra z ananasem. Podobnych podmian w całym jadłospisie zrobicie więcej: w aplikacji wymienicie składnik albo cały posiłek jednym kliknięciem, a lista zakupów przeliczy się sama.
Wersja na lunchbox i przechowywanie
Do słoika pakujcie warstwami, od dołu: sos, potem komosa, następnie seler, por i rzodkiewki, a na samej górze ananas, orzechy i kolendra. Sos zostaje na dnie i nie moczy reszty, a wystarczy zakręcić słoik i wstrząsnąć nim tuż przed jedzeniem, żeby wszystko się połączyło.
Jeśli macie płaski pojemnik zamiast słoika, przełóżcie sos i orzechy do osobnych pojemniczków. Orzechy laskowe w kontakcie z sosem miękną w kilka godzin i tracą to, po co się je tam dodaje.
Sama komosa z warzywami wytrzyma w lodówce dwa do trzech dni. Z ananasem zjedzcie sałatkę tego samego albo najdalej następnego dnia, bo owoc z czasem puszcza sok i rozwadnia całość. Wyjmijcie pojemnik z lodówki kwadrans przed jedzeniem, zimno tłumi zarówno smak curry, jak i aromat kolendry.
Porcję łatwo podwoić: 100 g suchej komosy, podwójna ilość warzyw i ten sam sos wystarczą na dwa lunchboxy. Jeśli szukacie gotowego zestawu takich posiłków na cały tydzień, jadłospisy w aplikacji Diet & Training by Ann układają je razem z listą zakupów, a posiłki możecie wymieniać między dniami.
Sposób przygotowania
- Komosę ryżową ugotowałam według przepisu na opakowaniu. Polecam tę ze sklepu Foods by Ann, bo dodatek warzyw doskonale wzbogacił smak 🙂
- Wodę odsączyłam i pokroiłam seler naciowy na małe kawałki, białą część pora w cienkie półplasterki, rzodkiewkę w plastry i poszatkowałam kolendrę.
- Pokroiłam bardzo drobno plastry ananasa, a następnie wszystkie składniki dodałam do komosy ryżowej i posypałam orzechami laskowymi.
- Całość polałam sosem, który przygotowałam z oliwy z oliwek, miodu, soku z cytryny, przeciśniętego przez praskę czosnku, tymianku, soli morskiej, pieprzu czarnego i curry.

Komosa ryżowa z ananasem
Składniki
Method
- Komosę ryżową ugotowałam według przepisu na opakowaniu. Polecam tę ze sklepu Foods by Ann, bo dodatek warzyw doskonale wzbogacił smak 🙂

- Wodę odsączyłam i pokroiłam seler naciowy na małe kawałki, białą część pora w cienkie półplasterki, rzodkiewkę w plastry i poszatkowałam kolendrę.

- Pokroiłam bardzo drobno plastry ananasa, a następnie wszystkie składniki dodałam do komosy ryżowej i posypałam orzechami laskowymi.

- Całość polałam sosem, który przygotowałam z oliwy z oliwek, miodu, soku z cytryny, przeciśniętego przez praskę czosnku, tymianku, soli morskiej, pieprzu czarnego i curry.

Uwagi
Najczęstsze pytania o sałatkę z komosy ryżowej
Trzeba ją wypłukać. Za gorzki posmak odpowiada saponina pokrywająca ziarna, rozpuszczalna w wodzie. Przesypcie komosę na gęste sitko i płuczcie pod zimną bieżącą wodą około minuty, przecierając dłonią, aż woda przestanie się pienić. Zróbcie to nawet wtedy, gdy opakowanie deklaruje ziarno wstępnie płukane. Gotowe przepisy z komosą, razem z listą zakupów, znajdziecie w aplikacji Diet & Training by Ann.
Klasyczny przelicznik to jedna część komosy na dwie części wody, czyli przy 50 g suchego ziarna około 100 ml. Gotuje się pod przykryciem na małym ogniu 12 do 15 minut, potem zdejmuje z palnika i zostawia pod przykrywką na kolejne 5 minut. Z 50 g suchej komosy wychodzi mniej więcej 150 g ugotowanej.
Świeży trzyma formę i jest bardziej kwaskowy, więc lepiej kontrastuje z oliwą i miodem. Ananas z puszki w syropie jest słodszy i mokry, więc odsączcie go i osuszcie, a w sosie zmniejszcie ilość miodu. Niezależnie od wyboru kroi się go na końcu i dodaje na wierzch, bo puszcza sok.
Sama komosa z warzywami wytrzymuje w lodówce dwa do trzech dni. Z dodanym ananasem sałatkę najlepiej zjeść tego samego albo następnego dnia, bo owoc puszcza sok i rozwadnia całość. Sos i orzechy laskowe warto trzymać w osobnym pojemniku, bo orzechy miękną w kilka godzin.
Natką pietruszki, bazylią albo miętą, która dobrze łączy się z ananasem. Kolendra bywa wyczuwana jako mydlana, więc zamiana jest częsta. Niezależnie od wybranego zioła dodaje się je na sam koniec, po sosie, bo aromat niosą lotne olejki, a posiekane wcześniej listki ciemnieją.
Lunchbox działa wtedy, gdy nie trzeba go co rano wymyślać od nowa. Dołączcie do ponad 3,8 miliona osób, które korzystają z aplikacji Diet & Training by Ann, i sprawdźcie, jak jadłospisy, treningi i Balans układają się w jeden plan na tydzień.
Kup
Komentarze 3 komentarze
Dołącz do dyskusji…
Uwielbiam ananasa, a o komosie ryżowej słyszałem wiele dobrego, więc ten przepis to coś dla mnie:-)
Przetestowalam i pycha… a zapach. .. dziś ja wzbogacenie o sałatkę z warzyw 🙂
Interesujący przepis. Do tego bardzo nisko- kaloryczny. Pozdrawiam.